14-letnia dziewczynka z miasta Boras położonego na południowym zachodzie Szwecji była prawdopodobnie regularnie bita i przypalana przez swojego ojca i macochę, którzy chcieli w ten sposób wygonić z niej złe duchy - doniosły miejscowe media.
Pierwsze podejrzenia w tej sprawie pojawiły się jeszcze w 2004 r. Krajowa Rada ds. Zdrowia i Zapomogi Społecznej je wówczas zlekceważyła i nie zajęła się tą sprawą.
Sześć lat później nadeszły kolejne doniesienia.
Według gazety "Boras Tidning", oprócz bicia i przypalania, dziewczynkę zamykano również w odosobnieniu. Jej ojciec i macocha chcieli w ten sposób zapobiec "zarażeniu się" złymi duchami przez inne osoby.
33-letnia macocha, którą uważa się za inicjatorkę przemocy wobec dziewczynki, trafiła do aresztu. Jest podejrzana o rażące naruszenie nietykalności fizycznej.
37-letni ojciec również przebywa w areszcie. Jest podejrzany o współudział w przestępstwie i bezprawne więzienie córki.
Para nie przyznaje się do winy.
Według doniesień, oboje należą do miejscowej wspólnoty The River.
Jej pastor, Gun Hartikainen odmówił komentarza w tej sprawie.
Tłumaczenie i opracowanie: Chrześcijanin24.pl
Źródło: thelocal.se, Upi.com, Onet.pl
| Komentarze |
|










