|
|
|
|
Piotr Płecha - urodzony w 1964 roku, muzyk, lider uwielbienia, współpracował (jako basista) z Budką Suflera (1983-86). Kolejne lata jego życia stanęły pod znakiem zapytania, jednak na swojej drodze spotkał Jezusa, który okazał mu wielkie miłosierdzie, tak iż postanowił oddać mu resztę darowanego życia. Przez kilka lat Piotr stawał się uczniem Jezusa, uczył się radykalnie podążać za Nim. W 1993 powrócił do muzyki, jednak wyłącznie uwielbienia, angażując się w nią w kraju i za granicą.
Źródło: darsercaubogim.republika.pl
Wasze pytania:
- Uwielbienie Boga jest sposobem na życie,rób to nadal Piotrek mam twoją płytę,i czekam na więcej,życie dla Jezusa jest moją pasją i wspaniałą przygodą ,rzyczę wszystkim polakom aby poznali JEZUSA!!!!!! doris
Piotr Płecha: Amen. Dziękuję za zachętę i pozdrawiam.
- Co jest najważniejsze w uwielbieniu? pazura
Piotr Płecha: Jezus powiedział już dawno jakich czicieli chce mieć Ojciec: w duchu i prawdzie. Mówił też o znajomości Boga (J.4:22-24). Wraz z nią przychodzi wszystko pozostałe.
- jak widzisz współpracę lidera uwielbienia z pastorem? napisz coś o swoich doświadczeniach oraz to w co wierzysz w tej materii.
Jaką funkcje ma według ciebie uwielbienie w kościele? Nie to ukryte, osobiste tylko publiczne. Waldek
Piotr Płecha: Pasterz nadstawia swoją głowę za stado, więc jest odpowiedzialny za to, co się w nim dzieje. Namaszczenie zawsze spływa z góry, dlatego pastor jest w duchową bramą, aby coś wydarzyło się, albo nie wydarzyło w konkretnej wspólnocie wierzących. Nie znaczy to, że pastor musi umieć zrobić coś lepiej niż liderzy, ale musi dać duchowe przyzwolenie. Wszyscy liderzy, w tym lider uwielbienia muszą ściśle współpracować z pastorem. Zainwestowanie w relację jest kluczowe we współpracy. Sprawdziłem, że warto.
Wspólnotowe uwielbienie jest m.in. po to, aby Jezus poprzez Kościół - Swoje ciało mógł wielbić Ojca. Po to również, abyśmy my mogli spełnić cel naszego istnienia - stworzeni ku chwale majestatu Boga. Uwielbienie ma za zadanie dołączyć nas do niebiańskiej rzeczywistości - przenieść nas wszystkich do nieba, przed Boży tron i Bożą chwałę, która jest w niebie sprowadzić na ziemię.
Wiem, że to brzmi jak kompletny odjazd, bo któż z nas tego doświadcza? Dlatego aktualne pozostaje westchnienie Jezusa z rozmowy z Samarytanką: “O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, który mówi do Ciebie…”
Misje konieczne są na świecie dlatego, że do prawdziwego uwielbienia jest nam jeszcze bardzo daleko… Nie chcę powiedzieć, że głoszenie Jezusa nie jest potrzebne, ale, że jeszcze zbyt mało doświadczyliśmy mocy uwielbienia, podczas którego Bóg objawia Swoją chwałę. Tęsknię za tym “więcej”.
- Ciesze sie ze moge chociaz w ten sposob porozmawiac .Piotrze Pan mnie odszukal wydobyl z kaluzy blota i z dolu zaglady ,juz 11 rok mija kiedy powidzialam Panu tak chce abys zyl we mnie i poruszal sie we mnie.Tylko mam maly dylemat tzn dosyc spory bo chodzi o mojego meza .On stawia sprzeciw i nie pozwala mi uczestniczyc w zadnych wspolnotowych spotkaniach .A doszly mnie sluchy ze bedziesz z posluga tak blisko pare ulic o demnie w marcu .Prosze cie wstaw sie za mnie do Pana ewa
Piotr Płecha: Marzec już za nami… Życzę dużo mądrości i miłości w relacji z mężem.
- Muzyka chrześcijańska to wielkie bogactwo brzmień, rytmów... Jaki styl jest Bratu najbliższy i ew. jakich wykonawców Brat najbardziej sobie ceni? Marcin W.
Piotr Płecha: Styl muzyczny nigdy nie był dla mnie ważny. Cieszę się ze wspomnianego bogactwa
brzmień, rytmów… Staram się słuchć muzyki która łączy w sobie artystyczną brawurę z duchowym namaszczeniem. To drugie jest dla mnie dużo ważniejsze. Szczególnie lubię słuchać spontanicznego, tworzonego na żywo uwielbienia.
Jest wielu artystów którch bardzo cenię, ale mam wyjątkowy szacunek dla Dona Pottera za jego dojrzałość duchową, ludzką i artystyczną.
- Kto jest dla ciebie przykładem w uwielbieniu? Chodzi mi o ludzi... ewa
Piotr Płecha: Wspomniany już wyżej Don Potter. Czas współpracy z nim był dla mnie wyjątkowo cenny. .
- Poproszę o wymienienie Pana pozachrześcijańskich inspiracji muzycznych Dorota
Piotr Płecha: Od dawna nie słucham. Oczywiście czasem “rzucę uchem”, ale nazywać to inspiracją to byłaby gruba przesada.
Kiedyś zacząłem słuchać Richarda Bony czy FourPlay, a potem i tak okazało się, że to chrześcijanie :-)
- Czy można chwalić Boga ciężką muzyką, muzyką Rockową? Maria
Piotr Płecha: Według mnie uwielbienie przez muzykę nie zależy od stylu i głośności ale od serca.
Kiedy Bóg objawił Swoją chwałę Izraelitom na górze Synaj to było to zjawisko dość głośne (Wyj./II Moj.19:16-19) i dalekie od słodkich dźwięków jakie wielu identyfikuje z “Bożą obecnością i uwielbieniem”.
Tak więc na pytanie czy można ciężką muzyką chwalić Boga, odpowiedziałbym: “można” - teoretycznie, bo zupełnie inną kwestią pozostaje pytanie kto i dlaczego taką muzykę gra. Od tego właśnie zależy skutek, jaki dana muzyka wywiera w sferze duchowej.
- Mam problem w modlitwie wraz z Mężem. On modli się bardzo cicho, prawie niesłyszalnie i spokojnie. Ja jestem bardzo żywiołowa wołam, krzyczę do Pana. Nie mogę zgadzac się nawet z Jego modlitwa, bo nie słyszę, co szepce. Czy powinnam zrezygnować ze swej głośnej formy i sprowadzić nasza wspólną modlitwę do formy szeptanej? Czy raczej przystawać na swoim - tzn.modlitwa jako krzyk duszy i głośny bój. Zaznaczam, że Mąż - filar rodziny nie chce się już się ze mną modlić w głośny sposób- nasza wspólna modlitwa ustała :( Renata
Piotr Płecha: Wierzę, że wspólna modlitwa małżonków to skarb w który warto inwestować. Dlatego myślę, że lepiej zrezygnować z własnego stylu modlitwy niż przestać modlić się wspólnie. Dla równowagi jednak każdy potrzebuje swojego osobistego czasu z Bogiem. Wtedy krzycz jak najgłośniej -:).
Pisząc “Mąż” wielką literą dajesz dowód szacunku jaki masz dla niego. Czy jest coś niemożliwego dla tego kto kocha i wierzy? Dlatego jestem przekonany, że pokonacie ten niełatwy czas.
- Proszę powiedzieć dlaczego nie uda się w tym roku zorganizować Letniej Szkoły Chwały ? To nie jest dobra wiadomość. Bogdan Smolorz
Piotr Płecha: Problem leży w zbyt małych możliwościach organizacyjnych naszej “misji 22:22”. Jest też dobra wiadomość: chcemy kontynuować “Letnią Szkołę Chwały” w przyszłości.
- Mam pytanie : czy w grupie uwielbiającej nawet ktoś ze ślicznym głosem może być, gdy nie idzie za Panem?czy osoba mająca świetną relację z Panem i namaszczona mimo że nie śpiewa poprawnie powinna być czy z takiej osoby lepiej zrezygnować? oraz jeszcze co myślisz o tym, że w wielu zborach są inne wersje pieśni. czy nie lepiej by było śpiewać jakieś ujednolicone wersje?np taka którą już ktoś np nagrał? Michał
Piotr Płecha: Za czasów króla Dawida, do publicznej służby uwielbienia byli dopuszczeni wyłącznie ci, którzy byli nie tylko uzdolnieni, ale też wyćwiczeni i to dla Pana (1 Kron.25:7). Wszystkie 3 poziomy razem. To jest ideał do którego powinniśmy dążyć. Nie mogę jednak sugerować rozwiązań w Twojej sytuacji. Nie leży to w mojej kompetencji. Na moim polu jednak widzę, że im bliżej jestem wspomnianego ideału - tym lepiej. Starannie dobieram współpracowników biorąc pod uwagę wiele różnych kwestii.
Co do ujednolicenia tłumaczeń zagranicznych piosenek, zgadzam się w 100%. Problem jednak jest złożony i dość trudny - trwa od wielu lat i zmagają się z nim chrześcijanie nie tylko w Polsce. Pewnym wyjściem z sytuacji byłoby pisanie tak dobrych polskich piosenek, aby to ludzie w innych krajach zmagali się z ich tłumaczeniami (oczywiście żartuję).
- Czy lider ( boze co to za slowo) uwielbienia musi sie zawsze stawiac na piedestale? Widzialem duzo liderow, ktorzy stawiali sie przed Bogiem, Najwazniejsze to pokrzyczec poskakac i modlitwa językami, a chyba nie o to chodzi? Lidr moze manipulowac ludzmi jak tylko chce. Jest wielu takich, ktorzy nachalnie prowadzą swoje modlitwy, wręcz narzucając innym daną formę. Czy ja musze godzic sie na to? Kiedy lider wola "krzycz na czesc Pana, bo gdy staniesz przed Jego obliczem, moze sie okazac za za mało krzyczales na Jego czesc" - czy musze sie na to godzic skoro tego nie czuje i nie wierze w te slowa?
Co więcej, lider powinien wyczuc ludzi, i tak prowadzic, aby to nie robic z siebie gwiazdy. Tylko prosze nie pisz mi ze oceniam innych. Widzę problem i mysle ze moim obowiązkiem jako katolika jest o nim mowic w celu wspólnego dobra. Tom
Piotr Płecha: Fakt - “lider uwielbienia” to niebiblijne określenie, trudno jednak znaleźć lepsze. Jeśli król Dawid “przewodniczył” uwielbieniu, to mimo wszystko słowo “przewodniczący” bardziej kojarzy mi się z PZPR lub inną partią polityczną niż z uwielbieniem. Zostanę już więc przy “liderze”, pamiętając, że tym prawdziwym Liderem jest Duch Święty.
Oczywiście masz prawo odbierać postawę liderów tak, jak odbierasz, bo to Twoje doświadczenie. Masz jednak również prawo, aby nie uczestniczyć w spotkaniach, które bulwersują Twojego ducha.
Cenię jednak Twoją szczerość. Jestem Ci wdzięczny też za delikatność, bo ktoś, kto nie był na “Przełomie” nie zorientowałby się, że piszesz również o mnie. Mam nadzieję, że będziesz miał też bardziej pozytywne doświadczenia podczas innych spotkań uwielbienia. Zapewniam, że są spotkania które prowadzę, podczas których jest bardzo spokojnie i nie mówię ani jednego słowa (dosłownie). Zapraszam.
- Jak wygląda Twój normalny dzień? Czy zajmujesz sie tylko muzyką, czy pracujesz tez gdzies indziej? Czy posiadasz tez jakąs swoją stronę ww lub blog, aby moc wiecej poczytac o tym co robisz i gdzie Cie mozna spotkac na koncertach i konferencjach? Tomek
Piotr Płecha: Więcej o tym, co robię można poczytać na naszej stronie www.misja2222.pl
- Jak ci się podobał koncert Delirious? Romek
Piotr Płecha: Byłem na koncertcie tylko parę minut, więc trudno mi mówić o całości. Pamiętam jednak że było głośno :-) Brawa dla inżyniera dźwięku! Akustyka katowickiego Spodka i tak duże natężenie dźwięku wymaga naprawdę mistrza, aby było słychać cicho śpiewającego wokalistę. A było!
- Co sądzisz o muzyce gospel i jak twoim zdaniem można wytłumaczyć rosnąca wciąż popularność tego gatunku wśród Polaków? Marcin W.
Piotr Płecha: Chętnie słucham muzyki gospel i cenię wielu artystów gospelowych.
Cieszy mnie to, że warsztaty gospel dla wielu ludzi w Polsce są okazją do prawdziwego spotkania z Bogiem. Oby się rozwijały.
- Mam pytanie - czy nalezysz do jakiegos konkretnego kosciola, wyznanania badz wspolnoty? Tomek
Piotr Płecha: Jestem chrześcijaninem i należę do Kościoła który jest ciałem Jezusa Chrystusa.
Oczywiście nie ignoruję faktu istnienia różnych wyznań, ale jest mi obca mentalność typu: katolik / protestant / prawosławny itp.
“Misja 22:22” którą prowadzę jest też wspólnotą, jednak nie w kategoriach innego wyznania. Jest wspólnotą chrześcijan, którzy chcą wzrastać w wierze i miłości.
- Ciekawi mnie na czym polega od kuchnni Twoja wspolpraca z roznymi zespolami. Czy jestes zatrudniony w nich na stale, czy goscinnie wystepujesz, jak wygląda taka wspolpraca od kuchni - ktos dzwoni, pyta czy masz wolny termin, Ty mowisz swoją cenę i jak sie dogadacie to grasz jak nie to nie, czy jeszcze jakos inaczej?
Mam tez pytanie odnosnie finansow, Nie pytam o konkretne kwoty tylko o forme, czy to jest za koncert, czy za godzine poswięconą danemu projektowi - kto wyplaca taką pensję i czy z takiej dzialalnosci mozna utrzymac rodzine?
P.S. Co wpisujesz w dokumentach w rubryce zawod? Tomek
Piotr Płecha:Nie jestem muzykiem do wynajęcia. Wiele lat temu podjąłem decyzję, że będę angażował się jedynie w projekty które mają znaczenie w Królestwie Bożym. Tak więc w decyzjach nie tyle finanse mają znaczenie ale wizja, relacje i przede wszystkim posłuszeństwo Bogu. Każdą decyzję podejmuję rozeznając w modlitwie i konsultując z moją żoną. O poważniejsze decyzje modlimy się we wspólnocie “misji 22:22”.
Co do wpisu w rubryce “zawód” - często mam z tym problem -:)
- Co sądzisz o środowisku muzyków chrześcijan? Nie uważasz że jest to zamknięte grono ludzi, ktorzy uwazają sie za lepszych od innych? Takie getto. Bylam na Strefie Chwaly w 2004 i takie wrazenie odnioslam. Wszyscy Ci liderzy siedzieli tylko w swoim towarzystwie i nie zwracali uwagi na innych Iwona
Piotr Płecha: Przykro mi, że miałaś takie doświadczenie. Strefa Chwały została stworzona właśnie m.in. po to, aby móc nawiązywać relacje. Inną kwestią jest to, że czasem nie jest to łatwe. Dla obu stron! Muzycy to nie getto, ale ludzie którzy również mają swoje słabości, zmęczenie, trudności.
Mimo to, mam nadzieję, że będziesz miała też pozytywne doświadczenia.
- Ile masz lat, czy jestes zonaty i czy oprocz muzyki chcrzescijanskiej inwestujesz tez w jakies inne interesy, firme, badz moze pracujesz gdzies zawodowo na codzien?
Przepraszam za doslownosc, ale ciekawi mnie to :) Iwona
Piotr Płecha: Mam 45 lat, żonę i 2 dzieci. Pracuję na codzień i kiedy trzeba w nocy - bo dnia czasem nie wystarcza :-) Zaangażowanie w uwielbienie często wymaga ode mnie dużo więcej czasu niż standardowe 8 godz. dziennie.
- Ostatnio moj 11 letni syn zaczol chowac sie pod pierzyne i mowil ze stoi ktos kolo niego i ma rozciagniete rece i go straszy .I wyobraz sobie ze reakcja byla bardzo szybka gdyz gdy tylko weszlam do niego do pokoju to prosil mnie abym wlaczyla kasete gdzie Piotr Plecha spiewa i mowi bo wiesz mamo ten zly odrazu ucieknie.To bylo dla mnie bardzo motywujace i uswiadamiajace jak wielka moc ma piesn spiewana dla Pana. Ewa
Piotr Płecha:Motywujące jest też dla mnie. Bogu chwała.
- No właśnie - mam pytanie podobne do Marcina - co jest takiego w muzyce gospel, że jest ona tak popularna i cały czas staje się bardziej popularna, mimo że jest już przecież stara, a nowe gatunki chrześcijańskie mimo że też się przyjmują, to jednak gospel je wciąż pobija? Czy jest coś w gospelu o czym nie wiem ;-) ? Ewa
Piotr Płecha:Muzyka gospel bardzo ściśle jest związana z Bożym Słowem. Gospel znaczy po angielsku ewangelia. Jest wielu artystów muzyki gospel, którzy przez tą muzykę autentycznie wyrażają swoją wiarę i fascynację Bogiem. Kiedy to jest autentyczne, nie udawane, Bóg podpisuje się pod tym i to właśnie Jego obecność jest tak bardzo pociągająca.
- czy bedzia organizowana w tym roku "letnia szkola chwaly" dziekuje Krystian
Piotr Płecha: W tym roku nie, ale wspólnie z ruchem Polska dla Jezusa przygotowujemy “Chodzić po wodzie” Szkołę Życia w Sferze Nadprzyrodzonej. Będzie to wydarzenie podobne do “Letniej Szkoły Chwały”. Odbędzie się 16-22.08.2009. Informacje na www.misja2222.pl
-Na przełomie padło wezwanie by zrobić najgłupszą rzecz jaka przyjdzie ludziom do głowy by wyrazić swoją radość
Gdzie twoim zdaniem jest granica tych "głupich" rzeczy ? I czy twoi zdaniem np podnoszenie krzeseł w powietrze może chwalić Boga ? Creed
Piotr Płecha: Granicą zawsze jest sumienie, które musi być kształtowane przez Słowo Boże.
Czy podoszenie krzeseł w powietrze na pewno nie może chwalić Boga?
Zastanawiam się, co byś powiedział o królu Dawidzie, który podskakiwał z całych sił przed Bogiem, ubrany tylko w bieliznę? (bo to właśnie znaczy słowo “efod” w tym przypadku). Wiem, że kiedy o tym czytamy, zwykle nie mamy problemu, bo to nie dotyczy nas bezpośrednio, ale współcześni mu ludzie, nawet najbliższa rodzina, nie wszyscy byli tak wyrozumiali (2.Sam.6:12-23).
- Wiem ze na przełomie namawiałeś ludzi by wyrażali się w bardzo spontaniczny sposób.
Jak uważasz gdzie jest granica tego wyrażania się
pomijając to że granicą na pewno jest skupienie na Jezusie
Gdzie jest twoim zdaniem granica tego do czego można się posunąć podczas uwielbienia ? czy istnieje dla ciebie taka granica ? Halleluja
Piotr Płecha: Znam historię kobiety, która zrobiła fikołka na scenie podczas uwielbienia i mężczyzny, który widząc to, uwierzył Bogu. To dlatego, że widząc uwielbienie, które przekraczało jego rozumienie modlitwy, powiedział Bogu: “Jeśli to jest od Ciebie, to niech ktoś na tej scenie zrobi fikołka…”
Oczywiście nie chodzi o to, aby wszyscy zawsze robili fikołki. Są jednak takie spotkania jak “Przełom”, podczas których odczułem Boży zamiar obdarowania nas wszystkich większym poziomem wolności. Nie jest to takie proste (jak widać z powyższych wpisów) aby to skutecznie przekazać. Mimo wszystko, nadal wierzę, że jest więcej wolności, radości i spontaniczności w modlitwie dla Polaków, nawet młodych.
- Jak brat sądzi, czy muzyka metalowa, hard rock to dobry sposób na wielbienie Boga, czy też nie powinna być w obrębie Kościoła? Marcin W.
Piotr Płecha: Nowa pieśń, którą apostoł Jan słyszał w niebie (Ap./Obj.14:2-4) była głośna jak odgłos wielkiego gromu. Problem więc nie leży w zbyt głośnej muzyce. Co więcej, myślę, że w kościele potrzebujemy więcej mocnych dźwięków.
Problem leży gdzie indziej: w sercu. Bóg ma swoją własną miarę, którą mierzy tych, którzy Go wielbią (Ap./Obj.11:1). Jest to miara duchowa. To duchowa sfera, nie głośność, nie styl powinna wyznaczać to, czy dana muzyka ma miejsce w kościele czy nie.
Jestem za głośnym, radykalnym graniem. Nie jestem jednak za naśladowaniem stylu, środków wyrazu, gestów itp. Potrzebujemy oczyszczenie języka artystycznego, bo wraz z tym językiem przekazujemy duchową rzeczywistość. Dotyczy to nie tylko muzyki i nie tylko metalowej.
To bardzo szeroki temat.
- Czym właściwie jest uwielbienie? Dlaczego gdy słyszy się "uwielbienie" to kojarzy się ono z czasem śpiewu i modlitwy głównie? Filip
Piotr Płecha: Jezus powiedział, że uwielbił Ojca przez to, że wypełnił dzieło, które Ojciec dał mu do wykonania (J.17:4). Nie chodziło Mu wcale u muzykę, ale o całe życie w posłuszeństwie Ojcu. Apostoł Paweł zaś opowiada o Abrahamie, który wytrwał w wierze i przez to oddał Bogu chwałę. W innym miejscu (J.15:8) Jezus mówi nam, że uwielbimy Ojca, gdy przyniesiemy obfity owoc i staniemy się uczniami Jezusa. Warto przestudiować to, co Jezus ma na myśli, mówiąc o stawaniu się Jego uczniem: J.14:26-33. Wtedy uwielbienie przestaje się nam kojarzyć jedynie z czasem modlitwy i śpiewu.
Z drugiej strony, jest w życiu wierzących czas, który poświęcają wyłącznie modlitwie osobistej lub wspólnotowej. Biblia wielokrotnie wspomina o muzyce, jako o sposobie wyrażania modlitwy. Często więc słowo “uwielbienie” jest kojarzone z muzyką.
W biblii jest wiele różnych słów określających uwielbienie i mają one różne znaczenie. Warto więc czasem sprecyzować to, co mamy na myśli używając słowa “uwielbienie”.
- Czy my jestesmy juz zbawieni, czy do zbawienia mamy dązyc? A jesli juz jestemy zbawieni, to w takim razie co dalej? Jkai jest nastepny cel?
Drugie pytanie, jak to jest z tym zbawieniem w poszczegolnych wyznaniach? Kosciol rzymskokatolicki mowi ze tylko w nim mozna dostapic zbawienia, inne wyznania głaszą swoje prawdy, itd.. kogo w koncu sluchac? Ktory kosciol ma pierwszenstwo? Tomek
Piotr Płecha: Jeśli porównamy np. Ef.2:8, Fil.2:12, 1P.1:9 i wiele innych fragmentów Pisma Świętego, widzimy, że już teraz jesteśmy zbawieni przez wiarę w Jezusa Chrystusa, jednocześnie przechodzimy ciągle proces zbawiania i w przyszłości dostąpimy zbawienia - wszystkie te trzy rzeczywistości jednocześnie. Nie jest to proste, dlatego wielu ludzi próbuje akcentować tylko jeden z aspektów, a to prowadzi do teologicznego zamieszania.
Co do celu, to Jezus powiedział, że życie wieczne polega na poznaniu Boga (J.17:3), a to zaczyna się już tutaj na ziemi i będzie trwało całą wieczność. Nie musisz się więc martwić, że nie będziesz miał co robić -:)
Pytanie o kościół jest jeszcze bardziej delikatne. Osobiście wierzę w to, że jest tylko jeden Kościoł - ciało Jezusa Chrystusa i że Bóg zna dobrze swoje dzieci, niezależnie od ludzkich podziałów denominacyjnych. Tęsknię za czasem, kiedy my chrześcijanie zaczniemy myśleć kategoriami Królestwa Bożego bardziej niż poszczególnych denominacji.
- 1. Czy jest jakiś artysta w Stanach lub zagranicą z którym chciał by stanąć na jednej scenie w uwielbieniu Boga? 2. Z kim ci dobrze się współpracuje tu w Polsce z poszczególnych muzyków? Nikodem
Piotr Płecha:Jest wielu czcicieli Boga których bardzo cenię. Nie spędzam jednak czasu na marzeniach o tym, jak móc współpracować z nimi. Po prostu zajmuję się tym, co jak wierzę, Bóg daje mi do zrobienia, a Bóg sam dał mi niejednokrotnie możliwość z niektórymi z nich pracować. Jeśli mowa o marzeniach, to tęsknie za uwielbieniem razem z królem Dawidem i jego ekipą: Kenaniaszem, Azafem, Hamanem, Jedutunem itd itd. Któregoś dnia to się spełni…
Co do muzyków w Polsce, bardzo cenię współpracę z muzykami, którzy aktualnie grają w naszym zespole. Są to Sebastian Urban, Paweł Zarecki i Tomek Busławski. Jestem też wdzięczny Bogu za wielu innych, jak Mate.O czy Bartek Bobeł. Swoją drogą, szkoda, że Mirek Hoduń wyjechał z Polski.
- Proszę powiedz, jak Ci się współpracowało z Ronem Kenoly'm? Piotr P.
Piotr Płecha:Nie współpracowałem z Ronem Kenoly’m. Co prawda śpiewałem z nim fragment piosenki na jego koncercie, ale trudno to nazwać współpracą. Pracowałem zaś z innymi Amerykanami i chyba informacja jaką miałeś była mało precyzyjna. .
Dziękujemy Piotrowi Płesze za udzielenie odpowiedzi na pytania internautów! |
|
|
|