Chrzescijanin24.pl

wtorek, 07 luty 2012
Rozmiar czcionki:
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Błąd
  • XML Parsing Error at 1:385. Error 9: Invalid character
Home Archiwum


Hiszpania: rząd chce zakazać chrześcijańskich symboli

Jose Luis Zapatero     fot. euroresidentes.comRząd Hiszpanii zamierza zakazać umieszczania w szkołach, szpitalach, więzieniach i koszarach chrześcijańskich symboli. Zakaz zostanie rozszerzony również na ceremonie mianowania ministrów, którzy do tej pory przysięgali przed krucyfiksem na Biblię. Obecnie hiszpańskie władze rozpatrują wprowadzenie poprawek do ustawy o wolności sumienia.

W 2008 r. sąd w mieście Valladolid uznał wniosek grupy rodziców i zdecydował o usunięciu krucyfiksów z klas jednej z prywatnych szkół. Decyzja ta wywołała krytykę ze strony Watykanu i katolickiego duchowieństwa w kraju.

Hiszpańska konstytucja z 1978 r. gwarantuje wolność wyznania i wskazuje, że „żadna religia nie może mieć statusu religii państwowej”. Jednocześnie jednak jest w niej napisane, że organy władzy powinny „brać pod uwagę poglądy religijne hiszpańskiego społeczeństwa i współpracować z Kościołem katolickim oraz innymi religiami”. We wrześniu obecnego roku został przeprowadzony sondaż, który wykazał, że prawie 75% Hiszpanów uważa się za katolików, choć zaledwie 15% uczęszcza na msze co niedzielę, a 55% nie robi tego „prawie nigdy”. 20% mieszkańców tego kraju zalicza się do ateistów.

Przypomnijmy, że 3 listopada Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu zakazał umieszczania krucyfiksów we włoskich szkołach państwowych w związku z wnioskiem pewnej kobiety, która skarżyła się, że chrześcijańska symbolika w klasach szkoły przeszkadza jej dzieciom otrzymywać świeckie wykształcenie. Włoski rząd zapowiedział, że złoży apelację wobec wyroku Trybunału.


Tłumaczenie i opracowanie: Chrześcijanin24.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Źródło: invictory.org

Komentarze
Dodaj nowy
+/-
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
 
Wysyłając komentarz potwierdzasz, że znasz i akceptujesz regulamin systemu komentarzy na Chrzescijanin24.pl.
Kris  - Tego już za wiele   |81.190.225.xxx |2009-12-13 21:39:56
No nie.... To już przesada. Co ten premier sobie myśli. Te rząd to nie jakiś
tam socjalistyczny! Ale w 100% komunistyczny. Tak jak w Polsce za PRL'u władza
na początku i później zwalczała jakikolwiek przejaw religii
Chrześcijańskiej - wszystkich odłamów. Już nie wspomnę o tym co się
działo w ZSRR.
Anonimowy   |83.31.201.xxx |2009-11-27 19:19:34
Nie popieram zakazu chrześcijańskich symboli!
bookeh  - W końcu!   |195.224.235.xxx |2009-11-27 18:17:11
Oby jak najszybciej! Chyba jedyna metoda i droga do zrzucenia jarzma religii na
świecie, oby inne kraje podążyły tym śladem!
Mikołaj  - .   |79.184.51.xxx |2009-11-28 10:59:00
Różnica między katolikami a ateistami jest taka, że tym pierwszym nie
przeszkadza to, jakiego wyznania są inni ludzie, ateiści natomiast na każdym
kroku muszą ujadać i udowadniać swoją "intelektualną wyższość"
nad "ciemnogrodem". Tak się złożyło, że to kościół jest
głównym przeciwnikiem mordowania nienarodzonych dzieci oraz eutanazji.
Socjaliści chcą zniszczyć religię i rodzinę, żeby wprowadzać swoje
zbrodnicze pomysły w życie.
bookeh  - różnice…   |87.115.3.xxx |2009-12-04 00:34:36
Mikołaj - różnic jest o wiele więcej, na pewno zdajesz sobie sprawę z tego.
Wypowiedzenie swojego zdania na forum nie jest "udowadnianiem swojej
intelektualnej wyższości" a wyrażeniem swojego zdania.
Kościół jest
głównym przeciwnikiem / zwolennikiem tego, co jest mu akurat wygodne do
osiągnięcia własnych celów. A to się zmienia na przestrzeni wieków.
Socjaliści zaś mają (za przeproszeniem) w dupie katolicki model rodziny.
Chcą władzy, to inna bajka (tak jak i kler, nie przymierzając). A rodzinie,
prawdziwej rodzinie, nie zaszkodzi ani brak krzyży, ani związki gejów, ani
zaćmienie słońca. Natomiast jest to świetny pretekst by podburzyć kilku
krzykaczy i "zjednoczyć lud".
A'propos zbrodniczych pomysłów -
idealnie pasuje do papieskiego "zakazu" używania prezerwatyw. Bo nie. I
niech umierają na AIDS, w końcu jego ten problem nie dotyczy… A
zindoktrynowane społeczeństwo słucha, bo to w końcu facet w białej
czapce…
waljaw  - Jarzmo religii !?   |62.233.184.xxx |2009-11-30 09:50:31
Dziwne stwierdzenie w kraju, w którym możesz wierzyć w co tylko chcesz., z
ateizmem włącznie. Wydaje mi się, że problem ateistów polega na tym, że
ich "wiara" w niestnienie Boga jest dosyć słaba. Jak każdy czlowiek
odczuwają oni, że musi istnieć jakiś architekt tego wszystkiego, co widzą,
ale próbują wmówić sobie coś wręcz przeciwnego. I czasami dosyć
skutecznie im się to udaje, ale niestety natykają się co jakiś czas na
krzyże, które przywołują ich wątpliwości. I to ich drażni, więc
chcieliby usunięcia tych symboli. Tyle, że problem nie tkwi w krzyżach, a w
samych ateistach - wybrali błędną drogę i nie chcą aby im ktoś lub coś o
tym przypominało.
bookeh  - jarzmo, jarzmo…   |87.115.3.xxx |2009-12-04 00:25:49
Mam wrażenie, że samodzielne mylenie boli… Mówisz: "Wydaje mi się, że
problem ateistów polega na tym…" Masz rację - wydaje Ci się.
Nie każdy
człowiek wierzy w "architekta", nie każdemu jest potrzebna taka
ekwilibrystyka intelektualna by uzasadnić własne istnienie (w zasadzie -
przemijanie).
Krzyż przeszkadza mi, bo to taki sam symbol jak swastyka
(notabene - u źródeł symbol religijny!). A z przemocą i mordowaniem jest
bardziej związany, niż ta nieszczęsna swastyka - w końcu to symbol
umierania, na litość!
Aha, nie wybrałem błędnej drogi, nie wybierałem
żadnej. Ateizm to nie jest "wiara", pomyśl o różnicach. A jeśli
wydaje Ci się, że masz wybór - zastanów się, w co wierzyłbyś, gdybyś
urodził się w muzułmańskim kraju… Kwestia przypadku, że wierzysz akurat w
tę wersję bajki opowiedzianej przez rodziców (w uproszczeniu).
Wierzysz w
to, co napisane jest w biblii? We wszystko? Czy może tak trochę wybiórczo, na
ile jest Ci wygodnie?
Droga? Świetna droga… To w tej książce zaleca się
kamieniować nieposłuszne dzieci, prawda?
waljaw  - jarzmo cd.   |62.233.184.xxx |2009-12-04 12:13:42
"Mylenie" (się) z reguły boli, a szczególnie "samodzielne"
;-)
Dokładnie dlatego napisałem "wydaje mi się", gdyż są to moje
przemyślenia i nie muszą pokrywać się z przekonaniami innych ludzi.
Próbowałem zrozumieć dlaczego widok krzyża może przeszkadzać ateistom i do
takich wniosków doszedłem. Jak widać błędnych, przynajmniej w Twoim
przypadku.
Porównanie krzyża ze swastyką (w kontekście najświeższej
historii, bo nie sięgałbym w tym przypadku setki, czy tysiące lat wstecz -
dyskusja na temat krzyży toczy się tu i teraz) jest nadużyciem - oba te
symbole są diametralnie różnie odbierane przez większość ludzi, choć nie
wszystkich, jak widzę na Twoim przykładzie.
O ile mi wiadomo, to nikt jeszcze
nie udowodnił nieistnienia Boga. A więc twierdząc, że Go nie ma wyrażasz
swoje przeświadczenie o prawdziwości czegoś, czego nie da się udowodnić, a
to jest właśnie definicja wiary. Wierzysz w nieistnienie Boga choć nie
potrafisz tego udowodnić i nie potrafisz udowodnić sposobu powstania
wszystkiego, co widzisz wokół z człowiekiem jako gatunkiem
włącznie.
Urodziłem się ponad 40 lat temu w kraju katolickim i w rodzinie
katolickiej, ale dopiero jakieś 10 lat temu stałem się człowiekiem
wierzącym (proszę nie mylić z religijnym). I moja wiara nie wynika z
przyswajania przez lata "bajek", lecz jest wynikiem przeżycia
realności Boga - mam tu na myśli zmianę mojego sposobu życia i postrzegania
świata po poznaniu Go. Masz rację, że większość ludzi w tym kraju to
ludzie religijni, posłuszni tradycji, w której wyrośli i niestety żyjący
wbrew zasadom, w które ponoć wierzą. Ja jestem czowiekiem wierzącym w Boga i
wierzącym Bogu, a to oznacza wiarę w Jego słowo zapisane w Biblii. Mam
wrażenie, że to właśnie Ty zbyt wybiórczo i powierzcho...
bookeh  - jarzmo…   |195.224.235.xxx |2009-12-04 14:33:05
Dziwnie się czuję dyskutując na – było nie było – katolickim forum :)
Ale co tam… (Acha, trafiłem tu z „wykopu” nie zauważając od razu gdzie
jestem, to tak gwoli wyjaśnienie, co tu robię – nie poluję w internecie na
„katoli” z mordem w oczach :)
A do „adremu” wracając:
W kontekście
najnowszej historii (tak jakieś 70 lat wstecz) to swastyka z krzyżem
dogadywała się doskonale… Niechlubny epizod, ale któż takich nie
ma…

„…oba te symbole są diametralnie różnie odbierane przez
większość ludzi”
I tu nie masz racji – większość ludzi, czy tego
chcesz, czy nie – nie jest katolikami! Nie są również ateistami, ale hej
– nikt nie jest doskonały…

„O ile mi wiadomo, to nikt jeszcze nie
udowodnił nieistnienia Boga”
No dobra, tu strzelasz sobie w kolano i chyba
masz tego świadomość. Masz, prawda?

„A więc twierdząc, że Go nie ma
wyrażasz swoje przeświadczenie o prawdziwości czegoś, czego nie da się
udowodnić, a to jest właśnie definicja wiary”
Nadużycie, którego
dopuszczają się „wierzący”. Na 99.99% boga nie ma. Jeden promil, to za
mało by się nim przejmować. Aha, wierzysz w Zeusa, Thora, Cthulu czy też
Latającego Potwora Spaghetti? Nie? A może we wróżki, tarota i inne takie? Ja
też nie. Tak samo jak w boga.

To, że czegoś nie potrafię udowodnić –
oznacza TYLKO tyle: nie potrafię tego udowodnić. Nie muszę zaraz dorabiać do
tego ideologii i na siłę próbować tłumaczyć. A to właśnie robi religia
od początku istnienia, ba – mam wraże jest ona właśnie próbą
wyjaśnienia na siłę wszystkich niewiadomych. Patrz choćby, jak ewoluował
katolicyzm. Ktoś jeszcze wierzy w powstanie świata w 6 dni? Hm, no tak –
ktoś jeszcze wierzy… I wykorzystuje to dla całkiem przyziemnych celów. I tu
mam problem – ludzie wierzą w głupot...
bookeh  - ciąg dalszy…   |195.224.235.xxx |2009-12-04 14:54:39
dłuźsze są cięte, Twój wcześniejszy chyba też był, poniżej ciąg dalszy
:)

I o ile trzymają je dla siebie – ok… Ale oznaczanie wszelkich miejsc
swoimi przesądami – jestem przeciw. Niezależnie czy to muzułmanie,
katolicy, wyznawcy wisznu, czy cthulu… No dobra, wyznawców LPS toleruję :)
Twoja historia i Twoja wiara są Twoją sprawą. Zatrzymaj ją dla siebie.
Dlatego jestem przeciwko symbolom religijnym. I zorganizowanej religii jako
takiej. „Ja jestem czowiekiem wierzącym w Boga i wierzącym Bogu, a to
oznacza wiarę w Jego słowo zapisane w Biblii” LOL. A zadałeś sobie trud,
by biblię przeczytać? Pytanie chyba retoryczne, gdybyś przeczytał całą,
zostałbyś ateistą :) Ten koleś, Jahve (według własnego słowa - biblii!)
zamordował ponad dwa miliony ludzi (tak, ktoś zadał sobie trud i policzył
;). Dla odmiany czarny charakter – szatan ma na swoim koncie raptem 10
(dziesięć) zgonów. Czy Ty aby jesteś po właściwej stronie? Aha,
kamieniujesz swoje dzieci, kiedy są nieposłuszne? No, i gdybyś nie wiedział
– możesz sprzedać swoją córkę na prostytutkę. Twój bóg nie ma z tym
problemu… Nie ma też z setkami innych bzdur, bo żaden bóg nie miał nic
wspólnego ani z tą konkretną, ani żadną inną „świętą” księgą. A
było ich całkiem sporo. Tak jak i religii… I każda kolejna czerpie
garściami z wcześniejszej – choćby i ten nieszczęsny krzyż – symbol
zaadoptowany i od starożytnych Greków i Egipcjan… Ok, katolicy, jeśli macie
już dość zdeprawowanego ateisty, poproszę o sygnał, pójdę sobie, a dla
admina podziękowania za publikacje herezji :)
waljaw  - ciąg dalszy...   |62.233.184.xxx |2009-12-04 16:45:57
Nie wiem skąd wniosek, że jestem katolikiem - jestem członkiem Kościoła
Zielonoświątkowego, napisałem jedynie, że wychowałem się w rodzinie
katolickiej. Co do "A zadałeś sobie trud, by biblię przeczytać? Pytanie
chyba retoryczne ...", to nie zakładaj zawsze, że znasz poprawną
odpowiedź na każde zadane przez siebie pytanie. Biblię czytam regularnie i
wielokrotnie przeczytałem ją całą, dlatego widzę, że Ty znasz ją jedynie
na podstawie wybranych fragmentów lub cudzych opinii. Szatan poczułby się
urażony, że tak nieliczne "zasługi" mu przypisujesz. Z mojej
znajomości Biblii wynika, że jest on odpowiedzialny za wszystkie wojny,
zbrodnie i choroby od początku świata, więc te 10 osób na jego koncie to
toszkę za mało.
Pisząc "Na 99.99% boga nie ma" niechcący
potwierdzasz mój pogląd, że wiara ateistów w nieistnienie Boga nie jest
pewna - sam dopuszczasz, choć tylko na 0,01%, możliwość Jego istnienia. Ja
jestem w dużo lepszej sytuacji - na 100% wiem, że On istnieje. Co do powstania
świata - aby przyjąć aktualnie "modne" teorie (wielki wybuch)trzeba
dużo większej wiary niż moja :-) Dawno, dawno temu cała materia
wszechświata była skompresowana w przestrzenii wielkośi czubka szpilki i
zawieszona w nicości (!?) aż nagle eksplodowała i już. Czy nie pisałeś
wcześniej o religijnych bajkach? A jak oceniasz teorię wielkiego wybuchu?
Możesz w nią tylko uwierzyć, bo udowodnić nie jesteś w stanie. Istotne jest
to, co napisał Petersen - jeśli nie próbujesz nawet znaleźć Boga, to
istnieje duża szansa, że Go nie znajdziesz.
I dlaczego piszesz o sobie
"zdeprawowany ateista" ? Ateizm nie oznacza dla mnie deprawacji a
jedynie zbłądzenie. Pozdrawiam
bookeh  - ciąg dalszy ciągu dalszego…   |87.115.3.xxx |2009-12-04 21:18:35
Członku Kościoła Zielonoświątkowego - przyjmuję do wiadomości, że nie
jesteś katolikiem. Wytłumacz mi proszę, jako regularny "czytacz"
biblii jej przekłamania, głupoty, zakazy, nakazy (kamieniowanie na ten
przykład?). I co jest bardziej prawdopodobne - to, że ta książka została
napisana po prostu przez nawiedzonych ludzi, czy że to "słowo boże",
ino, że wszechwiedzący (I wszechmogący) kilka razy się pomylił, innym razem
nie policzył dokładnie, i generalnie to jest raczej mało doskonały, mściwy,
zazdrosny i tak dalej?
I tak, czytałem biblie, całą. Fakt - dawno temu.
Na
99.9, bo - wybacz - tylko głupiec może coś zakładać na 100% (IMHO). To się
nazywa zaślepienie (albo wiara - semantyka się kłania :). Na tej samej
zasadzie "rację" mają muzułmanie. Na 100%, zapytaj któregokolwiek.
Albo wyznawcy (tu wstaw cokolwiek).
Dalej - tak, uważam, że teoria WB jest
bardziej prawdopodobna od teorii starca na chmurze. Jest ku temu więcej
przesłanek, niż ku istnieniu "boga".
Nie próbuję "znaleźć
boga", bo moim zdaniem to bezcelowe. Bo go po prostu nie ma (99.9
:).
Pozdrawiam, zdeprawowany (według katolickich standardów :)
bookeh
petersen   |83.24.170.xxx |2009-12-04 14:58:38
bookeh: nie wiem czy wiesz, ale to nie jest tylko katolickie, a
ogólnochrześcijańskie forum. A propos twojej wypowiedzi: nie wiem skąd
wziąłeś te procenty: "Na 99.99% boga nie ma". Wydaje mi się, że to
jest tylko twoje zdanie. Nie możesz udowodnić tego twierdzenia. Dla innych np.
jest 99,99%, że Bóg jest. Dla mnie osobiście to, że Bóg jest, jest
oczywiste, jasne. Co więcej, z całym szacunkiem, ale uważam, że twierdzenie,
że Boga nie ma, jest nielogiczne. Wystarczy spojrzeć, jak skomplikowane i
złożone jest ludzkie ciało, mózg, wszystko. Zresztą nie tylko ciało
człowieka... Także przyroda. Jak pomysłowo wyglądają wszystkie zwierzęta.
No i wreszcie fakt, że jesteśmy inteligentnymi stworzeniami, możemy mówić,
słyszeć, nawet tworzyć muzykę, różne technologie, komputery. Można by tak
mnożyć... Także dowodów na istnienie Boga jest cała masa. Wystarczy
obejrzeć się dookoła. Dlatego mówienie, że nie ma Boga i to wszystko
powstało samo, jest po prostu, wybacz, ale... głupie, nielogiczne i
niedorzeczne. Z wyrazami szacunku, Petersen.
bookeh  - procenty…   |195.224.235.xxx |2009-12-04 15:23:07
Petersen!
„nie wiem czy wiesz, ale to nie jest tylko katolickie,
a
ogólnochrześcijańskie forum.”
Teraz już wiem, dzięki. Niemniej nadal
czuję się, hm… Powiedzmy „nie zaproszony” :)

„nie wiem skąd
wziąłeś te procenty: "Na 99.99% boga nie ma".
To była odpowiedź, tu
jest oderwana – oczywiście „dla mnie”. Po prostu brak jakichkolwiek
dowodów na jego istnienie, niemniej zostawiam tę drobną możliwość
;)

„Co więcej, z całym szacunkiem, ale uważam, że twierdzenie,
że Boga
nie ma, jest nielogiczne. Wystarczy spojrzeć, jak skomplikowane i złożone
jest ludzkie ciało, mózg, wszystko.”
Hm, zakładam, że słyszałeś o
ewolucji? I tak, są na nią dowody. Że są niespójności? Ależ oczywiście,
że są. Bo nikt normalny nie rości sobie prawa do „wszechwiedzy”. Dzięki
temu możliwy jest rozwój w ogóle – także stworzenie komputerów,
technologii, muzyki…
A natura nie powstała w jeden dzień, oko czy mózg
również. Ewoluowały. Po prostu. I można prześledzić ten rozwój. Od
najprostszych form, do tych bardziej skomplikowanych.

A próba udowodnienia
istnienia boga poprzez naturę, hm… Dla mnie jest śmieszna. Równie dobrze
możesz udowadniać, że to Zeus wszystko to stworzył. Są i takie teorie… I
spróbuj udowodnić, że nie. Więc dlatego to śmieszny argument.

Oczywiście
powyższe to moje zdanie. Mogę się mylić, staram się niemniej wyrobić je na
samodzielnych poszukiwaniach. Ale Ty też możesz się mylić. Bierz i tę
ewentualność pod uwagę.
petersen   |83.24.170.xxx |2009-12-04 15:49:37
bookeh, jeśli chodzi o teorię ewolucji, to obecnie coraz więcej naukowców
(nie tylko wierzących, kreacjonistów) zaczyna od niej odchodzić i wątpić w
założenia teorii wysnutej przez Darwina. Co więcej, z tymi
"dowodami", jak to określiłeś, byłbym ostrożny. Nie ma tak
naprawdę dowodów na to, by człowiek wywodził się od małpy, a także na
wiele innych tego typu przekształceń. Poza tym wszystko nie może powstać z
niczego. Żeby coś wyewoluowało, jak mówisz, musi być coś wcześniej.
Ewolucja tak naprawdę opiera się na wierze. Zresztą już sama jej nazwa
wskazuje, że nie jest ona niczym pewnym: TEORIA ewolucji. A więc jak widać,
jest to tylko i wyłącznie teoria. Trudno więc opierać na tym swoje
przekonanie o pochodzeniu wszechświata. A propos teorii Darwina, zachęcam do
obejrzenia tego krótkiego filmiku:
http://chntv.pl/video/zagraniczne/watch=WM5aV0cKsX

Poza tym twierdzenie, że
oka nikt nie stworzył, możemy mówić, słyszeć i tworzyć niesamowicie
skomplikowane mechanizmy i to wszystko powstało niby samo z siebie, jest
naprawdę delikatnie mówiąc mocno naciągane. Każdy z nas ma mózg żeby
myśleć, a nie tylko jak tępe cielę słuchać tego, co powie nam jakiś
szkolny nauczyciel. Oczywiście teoria ewolucji i ateizm są bardzo wygodne, bo
pozwalają robić, co się chce. No ale to przecież nie jest powód, żeby w
ewolucję wierzyć i nie wierzyć w istnienie Boga. Powiem Ci, że najłatwiej
jest nie wierzyć w Boga. Ale to jest ignorancja i to ignorancja samego siebie.
Bo nie starając się Go znaleźć, bardzo, ale to bardzo wiele ryzykujesz.
Ryzykujesz największą cenę - swoje własne życie. Nie mówię tego, żeby
Cię potępić, tylko po prostu ostrzec. To wszystko. Oczywiście żeby poznać
Boga trzeba samemu go zakosztować, spróbować. To jest tak, jak z czekoladą
petersen   |83.24.170.xxx |2009-12-04 15:53:38
A więc... to jest tak, jak z czekoladą (sorry za banalny przykład). Ktoś ci
mówi, że czekolada jest dobra, smaczna. Ale jeśli sam jej nie spróbujesz,
nadal będziesz "niewierzący", wciąż możesz w to nie wierzyć. Więc
trzeba spróbować samemu. Ja spróbowałem i wiem, kim jest Bóg, Jezus.
bookeh  - i tak dalej :)   |195.224.235.xxx |2009-12-04 16:39:53
(jak urżnie, to zara dołożę CD, sorry - dziś się nudzę w pracy
:)

Petersen!
„jeśli chodzi o teorię ewolucji, to obecnie coraz więcej
naukowców (nie tylko wierzących, kreacjonistów) zaczyna od niej odchodzić i
wątpić w założenia teorii wysnutej przez Darwina.”
Nieprawda. Podaj
proszę ewentualne przykłady, a nie mów ogólnikami. Teoria ewolucji nie jest
„teorią”. To, że zmieniła się w czasie (dojrzała) to raczej normalne. O
ile pamiętam, papież Wojtyła uznał ewolucję za FAKT. Dobrze pamiętam, że
wg doktryny KK papież jest nieomylny? Czy wraz ze śmiercią następuje zmiana
doktryny… Choć, to się chyba już zdarzało…

„Nie ma tak naprawdę
dowodów na to, by człowiek wywodził się od małpy”
Człowiek NIE wywodzi
się od małpy. Nie znasz podstaw ewolucji.

„…a także na wiele innych
tego typu przekształceń”
Nieprawda po raz kolejny. Są dowody. Wykazujesz
się ignorancją na elementarnym poziomie! Trzymaj poziom dyskusji
:)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ewolucja
(tam są źródła informacji) i wiele
innych…

„Poza tym wszystko nie może powstać z niczego. „
Nic takiego
nie mówiłem. Ale znów – to, że nie wiemy ja coś działa – tylko tyle
oznacza – nie wiemy… Ale możemy próbować dowiadywać się, a nie
spocząć na laurach dogmatów i zabobonów.

„Ewolucja tak naprawdę opiera
się na wierze.„
Bzdura (trzeci raz). Ewolucja opiera się na badaniach i
nauce.

„Zresztą już sama jej nazwa wskazuje, że nie jest ona niczym
pewnym: TEORIA ewolucji.”
Ewolucja nie jest teorią, używasz semantyki jako
argumentu na podważenie badań.

„A propos teorii Darwina, zachęcam do
obejrzenia tego krótkiego filmiku”
Żadnych konkretów, same slogany i
propaganda… Słaby argument. I na dodatek nieprawdziwe informacje – Einstein
był agnostykiem, nie twierdził...
bookeh  - cd…   |195.224.235.xxx |2009-12-04 18:52:10
Słaby argument. I na dodatek nieprawdziwe informacje – Einstein był
agnostykiem, nie twierdził nigdy, że ewolucja jest nieprawdziwa! Pozostałe
nazwiska zupełnie „od czapy” - oni żyli trochę wcześniej, niż Darwin,
poza tym nie byli biologami…

„Każdy z nas ma mózg żeby myśleć, a nie
tylko jak tępe cielę słuchać tego, co powie nam jakiś szkolny
nauczyciel.”
…albo ksiądz. Twój własny argument.

„Ryzykujesz
największą cenę - swoje własne życie”
Jak już umrę, prawda? Dzięki,
cieszę się wystarczająco życiem. Tym prawdziwym, tu i teraz ;)
Nie
potrzebuję nawracania. Jeśli chcesz, możemy dyskutować, ale litości –
oszczędź mi proszę nawracania, już to przerabiałem.

I też znam piękne
przenośnie, na przykład o dwóch owsikach: Tato (mówi mały owsik), jakie to
wszystko piękne, ta trawa zielona, słońce takie cieple, niebo tak wspaniale,
kiaty tak pachną… A dlaczego my musimy mieszkać w tak ciemnym i
śmierdzącym miejscu? Bo to, synu, jest nasza ojczyzna (wiara, tradycja,
spuścizna – wstaw cokolwiek)…
major  - do bookeh   |188.33.147.xxx |2009-12-05 05:54:47
Widzę, że nie masz zielonego pojęcia o wierze chrześcijańskiej, Kościele,
papieżu i historii. Powtarzasz jakieś mity, fałszywe oskarżenia i plotki.
Dlatego błądzisz. Nie ze złej woli, jak ufam, ale z ignorancji. Sprawdź
solidnie wszystkie twierdzenia, które przytaczasz, a zobaczysz jak bardzo sie
mylisz. Wybacz, ja trafiłem tu przypadkiem i zasadniczo nie mam czasu na
wypisywanie się na forach , ale po przeczytaniu tych andronów o wierze
chrześcijańskiej wzięło mnie współczucie nad błądzącym bratem. Shalom!
bookeh  - ode mnie…   |87.113.48.xxx |2009-12-06 00:37:27
Jak widzę – argument ostateczny: błądzisz, nie masz pojęcia, mity i
fałszywe oskarżenia… Słowa, słowa, słowa… Dzięki za ocenę i litość,
nie potrzebuję ani jednego, ani drugiego. A jak już poświęciłeś swój
cenny czas na kilka banałów, to mogłeś podeprzeć się choć jednym
argumentem…
Na przykład które moje "twierdzenia" wymagają
sprawdzenia? Bo wiesz, dość solidnie je sprawdzam, opierając się nie tylko
na biblii, czy innych "świętych" księgach. Ale także na bardziej
wiarygodnych źródłach.
A po przeczytaniu tych andronów o ewolucji to MNIE
bierze na współczucie…

Mieliście, koledzy, ateistę do
"wykorzystania", do podyskutowania – ponoć to zawsze poszerza
horyzonty. Zwłaszcza, że nie jestem zaślepionym furiatem (taką mam nadzieję
:) i staram się w miarę logicznie dyskutować, podpierać jakimiś
argumentami, jasno formułować myśli. I odpowiadać na zarzuty, pytania,
whatever. I to nie wyzwiskami czy pogardą. Staram się, naprawdę ;)
Tymczasem
kończy się litością i twierdzeniem: "błądzisz", "nie poznasz
dopóki nie spróbujesz"…
Banały, bo równie dobrze mogę to samo o Was
powiedzieć. To żaden argument, a brak szacunku dla interlokutora. Bo może to
Wy błądzicie, przekonani o własnej wyższości, zaślepieni "prawdą"
i "pewnością"…

A co do czekolady - już tam byłem,
próbowałem.

Pozdrawiam, błądzący bracia, w końcu i mnie wolno Was
oceniać… Takie to proste i wygodne. Tylko jakoś źle się z tym czuję. Ale
może ateiści tak mają…

bookeh…

PS
Jakby ktoś chciał się prywatnie
"popsztykać" :), to ja chętnie – majlujcie jak by co na
bookeh(maupa)gmail.com

b.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."