Bill Donohue, przewodniczący Ligi Katolickiej w USA, uważa, że współczujące podejście gwiazd hollywoodu do sprawy oskarżonego o gwałt Romana Polańskiego jest przejawem nierównych standardów. Porównał on reakcję na aresztowanie reżysera z oburzeniem wobec przypadków wykorzystywania seksualnego przez duchownych.
W 1977 r. reżyser filmowy Roman Polański przyznał się do stosunków seksualnych z 13-letnią dziewczyną. Został oskarżony o gwałt na nieletniej. Jednak przed ogłoszeniem wyroku uciekł do Europy.
Niedawno został aresztowany w Szwajcarii, do której przyjechał, by odebrać nagrodę na festiwalu filmowym w Zurichu. W 2005 r. Stany Zjednoczone wydały międzynarodowy nakaz aresztowania Polańskiego.
W jednej z gazet Bill Donohue napisał m.in., że Whoopi Goldberg wykazała się charakterystyczną dla siebie błyskotliwością, mówiąc, że przestępstwo Polańskiego nie było typowym gwałtem. „Nie, to tylko księża są winni prawdziwego gwałtu” - stwierdził.
Przewodniczący Ligi Katolickiej skrytykował też fotografa Otto Weissera za to, że uznał czyn Polańskiego za „mały błąd”. „Takie przestępstwa są przedstawiane jako duży błąd tylko wtedy, gdy popełniają je duchowni” - napisał.
Donohue podkreślił też, że czas, jaki upłynął od czynu Polańskiego, przytaczany przez jego obrońców, nie był argumentem używanym w obronie duchownych oskarżonych o wykorzystywanie seksualne.
„Mamy teraz niezaprzeczalny dowód, że dziecko może zostać odurzone i zgwałcone, a winowajca może wziąć nogi za pas i nadal pozostać bohaterem. Wystarczy, że jest sławą.” - stwierdził Bill Donohue.
Tłumaczenie i opracowanie: Chrzescijanin24.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Źródło: ChristianTelegraph.com
| Komentarze |
|



Archiwum







